Mija kolejny rok niczym nieograniczonych rządów Platformy Obywatelskiej. Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
piątek, 30 grudnia 2011 10:53

Anna Fotyga: "Po 10 kwietnia 2010 roku". "Z okazji Nowego Roku życzę Państwu powrotu do polityki Śp. Prezydenta"

opublikowano: 29 grudnia 2011

Mija kolejny rok niczym nieograniczonych rządów Platformy Obywatelskiej. Zaledwie kilka dni temu zakończyliśmy dyskusję nad bezsensownością  angażowania Polski w „ unię fiskalną” Strefy Euro, a już jedynie słuszny rząd  sprezentował nam w Wigilię Bożego Narodzenia nową listę leków refundowanych, boleśnie uderzającą chorych na cukrzycę, nadciśnienie, a nawet dzieci cierpiące na rzadkie  schorzenia. W projekcie ustawy budżetowej na 2012 rok zmniejszono środki przeznaczone na  walkę z bezrobociem. Skutki tej decyzji znalazły już swoje odzwierciedlenie w budżetach regionalnych, również w budżecie mojego Pomorza. Sprawny, elokwentny marszałek Struk przekonywał radnych, że on również chciałby rozdawać, ale jest człowiekiem racjonalnym i  optymalizuje decyzje. Modulacją głosu, gestykulacją, frazeologią zaskakująco przypominał Donalda Tuska. Robi co może w trudnych czasach. Nie to, co populiści i oszołomy z PiS. Kiedy rządzili, po prostu sprzyjało im szczęście, bo rządzić nie umieli. Jaka to szkoda, że ci, co rządzić umieją, już drugą kadencję nie mają szczęścia. 

Dobrze, że chociaż media i autorytety im sprzyjają.

Medialna narracja ostatnich dni podpowiadała nam, że premier zagalopował się w Brukseli z obietnicami pożyczki dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W sukurs premierowi  ruszyli bohaterowie pozytywni bajek pani profesor Jadwigi Staniszkis: Jan-Vincent Rostowski, Marek Belka i Dariusz Rosati. O żadnej pożyczce udzielanej MFW na ratowanie bogatszych od nas, którzy leczą chorych na cukrzycę i walczą z bezrobociem, już nie ma mowy. Finansiści wiedzą, że inwestowanie środków narodowej rezerwy walutowej w stabilne papiery wartościowe, np. MFW nie łamie prawa. I nie muszą się z tego tłumaczyć Sejmowi. A Fundusz zrobi już z tym, co zechce i wszyscy będą zadowoleni. Pozytywnym bohaterom nie przeszkadza  fakt, że decyzja o „inwestycji” zapadła w Brukseli, podczas Rady Europejskiej, a nie w warszawskim gabinecie Prezesa NBP. Nie widzą w tym obejścia zapisów Konstytucji, drobnego geszefciarstwa.

Takim działaniom sprzeciwiał się zawsze poprzednik Marka Belki, Sławomir Skrzypek, ofiara katastrofy smoleńskiej.

Nie było obiecywanej zmiany traktatu lizbońskiego na grudniowym szczycie UE.Wcale nie musiała być dokonywana. Już w marcu przyjęto jednomyślnie ( również głosem Donalda Tuska),  decyzję  Rady UE ustanawiającą Europejski Mechanizm Stabilizacyjny.  Stanowi to zmianę w trybie uproszczonym art. 136  TfUE ( Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej).

W konkluzjach Rady opisano automatyzm reagowania na sytuacje kryzysowe w Strefie Euro i sposób głosowania sankcji „ odwróconą większością”. Jak ktoś się sprzeciwi ocenie hegemonów / hegemona, to musi zebrać większość, żeby tę ocenę odrzucić. Życzę powodzenia. To szokujące ograniczenie suwerenności państw. Alarmowaliśmy o tym na wiosnę, pisał o tym prezes PiS Jarosław Kaczyński w uzasadnieniu do swojej rezygnacji z uczestnictwa w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Premier Donald Tusk powiedział wówczas na konferencji prasowej, już kilka dni  po podjęciu brukselskiej decyzji, że  nic jeszcze nie zostało postanowione i „trzeba się temu przyglądać”. Oszukiwał nas, robił to bezkarnie. Takim działaniom sprzeciwiał się, strasznym osobistym kosztem, Prezydent Lech Kaczyński, ofiara katastrofy smoleńskiej.

Zmiana traktatu nie została jeszcze ratyfikowana przez wszystkie państwa członkowskie. Sejm będzie ją rozpatrywał w styczniu. A przecież na jej podstawie uchwalono  tzw. „sześciopak, chlubę polskiej Prezydencji i szybko wprowadzono w życie. Na najbliższym posiedzeniu Komisji ds. UE będziemy rozpatrywać kolejne akty prawa wtórnego, pogłębiające „unię fiskalną”. Nie podoba mi się powielaczowa metoda legislacyjna UE. Stanowi zagrożenie dla suwerenności państw Strefy Euro. Znacznie poważniejszym problemem jest jednak fakt, że poprzez Pakt Euro Plus i przyszłą umowę wzajemną, Polska chce dobrowolnie przyjąć na siebie ograniczenia i ewidentną dominację polityczną Niemiec.

Nie byłoby to możliwe za życia Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Za tydzień posłowie Komisji ds. UE będą omawiać w trybie art. 151 ust 1 regulaminu Sejmu ( poza procesem legislacyjnym) ostateczną wersję rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie wytycznych dla Europejskiej Sieci Infrastruktury Energetycznej TEN-E. Wytyczne są zaskakująco ogólne. Nie ma w nich mowy o Gazociągu Północnym. Priorytetem stają się połączenia gazowe północ-południe w Europie Zachodniej, w Europie Środkowej i Południowej. Ich sens zrozumiałam po dzisiejszym oświadczeniu Gazpromu, że chce budować trzecią i czwartą nitkę Nord Stream, liczy na umowy z odbiorcami w Europie Zachodniej. To samo będzie dotyczyło South Stream, jak sądzę i umów w Europie Południowej. Te połączenia staną się europejskimi priorytetami, kwalifikującymi się do finansowania. Na to między innymi przeznaczy się polskie składki członkowskie.

O blokowanie takich decyzji walczył kiedyś Prezydent Lech Kaczyński, nie o samolot i krzesła.  Teraz już nie przeszkadza, Donald Tusk sądzi, że może już robić, co zechce.

Z okazji zbliżającego się Nowego Roku życzę Państwu zmiany, powrotu do polityki Śp. Prezydenta.